Stoję na chodniku
Czekam na zielone światło
Kiedy się zapala
Nie ruszam się z miejsca
Wszyscy już przechodzą...
Szukam czegoś-
Nie rozglądam się...
Stoję w bezruchu-
Lecę na obciętych skrzydłach...
Mam się uśmiechać i słać uśmiech innym..?
Rozdaję:
zimne
przezroczyste
nieokreślone spojrzenia...
Łapię szczęście-
Nie odczuwam radości...
Słucham przechodzącego tłumu-
Ale go nie słyszę...
Krzyczę-
Nikt nie zwraca na mnie uwagi...
Chcę być kochana-
Nie pozwalam na to...
Wbijam wzrok w asfalt,
Który nagle mnie zaciekawił...
Hmm... ciekawy pomysł. Początek tego wiersza mi się podoba, ale zato później robi się nudny... Niestety zamało serca w niego włożyłaś i nie czuję wielkich emocji :(
Mimo wszytko jest nieźle, i mam nadzieje, że będziesz pisać dalej... o wiele lepiej :)