Leże, bo ciężko raniony zostałem.
Na polu bitwy wielkiej i strasznej.
W tejże to bitwie z uczuciem przegrałem.
Leże, a blask moich oczu już gaśnie.
I uleciała ze mnie ma zmęczona dusza.
Na zakrwawione me ciało spojrzała,
Spostrzegła, w jak strasznych umiera katuszach,
Choć już nie pamięta, jak sama cierpiała.
Wkońcu sie stało, umarłem znowu,
Po to by móc ponownie powstać i kochać,
Po to by później cierpieć z tego powodu,
I znów umierzeć, a konając szlochać.
Może ten wiersz skomentuję jak się prześpię bo chyba już jestem wykończony i po prostu go niezrozumiałem. Narazie napisze tyle że fajnie się go czytało ale nad sensem nie mam siły się już skupiać, ale przczytam go jeszcze raz i coś dopisze:)
Tak teraz na trzeźwo przeczytałem i zrozumiałem o co chodzi (mam taką nadzieję).Hmm ten wiersz mnie totalnie zdołował. Ale chyba taka jest rzeczywistość. Super wierszyk.
2004-12-25 00:00:00 Młodsza strażniczka(11) luna:
Umierać i rodzić się na nowo... Ile doświadczeń życiowych... Chociaż jak już powiedziałeś, ta śmierć jest metaforyczna... Podoba mi się :)
2005-04-10 00:00:00 Starsza weteran(8) lacrima:
Fajny wierszyk lekki i taki powiewny:), choć o tak smutnych rzeczach mówi...