Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32625223
Odwiedzeń: 14997030
Unikalnych: 13963634



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Opowiadania Fantasy - Latarnia Zmarłych

I

Mogiły milczały. Była już noc. Układały się rzędami, zamknięte wewnątrz niskiego, zrujnowanego ogrodzenia. Pośród nich, od czasu do czasu wyrastały marmurowe grobowce. Centrum nekropolii zajmowało dosyć spore mauzoleum. A nade wszystkim panowała garbata wieżyca, zwana Latarnią Zamarłych, gdyż płonący tam ogień miał świecić martwym duszom. Nie pozbawiała ona mroku leśnego cmentarza, lecz wydobywała z niego cienie, nadając mu nieco mistycznej grozy. Chłodny wiatr sunął z zachodu, szarpiąc nagimi gałęziami starego, spróchniałego jesionu.

Trójka bandziorów buszowała na położonym przy drodze do Cabragah cmentarzu. Rozkopywali groby. Martwe ciała układali pod jesionem.

- I co mamy? – wołał grubas do towarzysza siedzącego w dole.

- Ćśśś… - uciszał go trzeci złodziejaszek – Bo nas grabarz usłyszy.

– Co mamy? – zapytał powtórnie, tym razem szeptem.

- Jakieś

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

błyskotki, zardzewiały miecz… to co zwykle – odpowiedział tłumiony głos z grobu.

- Kop dalej – rozkazał tłusty herszt szajki. – Wcześnie dziś zaczęliśmy. Możemy jeszcze trochę popracować. A ty, leniu, zajmij się następną mogiłą.

- Tyle ich tu jest szefie… nie potrafię wybrać.

– Bierz którąkolwiek sieroto! – odpowiedział, po czym wskazał palcem większy grób i dodał – Byle nie tą. Widać, że upchnęli tu hurtem kilka zwłok. Pewnie wieśniacy. Nic tam nie znajdziemy.

Dwaj towarzysze z podziwem słuchali mądrości swego przywódcy. Tacy jak on do czegoś w życiu dojdą.

Łopata poszła w ruch. Znów posypał się w górę brunatny piach. Miejsce zmarłych ożywiały ruchy bandyckiego żelaza. Miejsce, gdzie krzyżują się światy życia i śmierci. Przelewają się tędy dusze, sączy się esencja życia… kap, kap… Ścieka po szarym, marmurowym nagrobku. Płynie dalej, do samej krawędzi świata i rosi grunt. Wsiąka w ziemię. Gdzieś w innej części cmentarza. Nie trudno w takim miejscu o naruszenie praw śmierci.

Spod ziemi słychać szamotanie.

Tak jak w pracowni alchemika, zawsze może dojść do stłuczenia którejś z magicznych mikstur.

Koścista dłoń unosi się z miejsca spoczynku.

Czas mijał. Złodzieje dalej penetrowali groby. Nie słyszeli jego cichych kroków. Był wzrostu przeciętnego człowieka, ale człowieka już nie przypominał. Jego nagi szkielet pozbawiony był skóry i mięsa, ledwie tylko przykrywał go brudny, postrzępiony płaszcz w żałobnym kolorze czerni. Zbliżył się do pochłoniętych pracą rabusi i uśmiechnął się krzywo, na ile pozwalała mu mimika odartej z rysów twarzy szczęki.

Do ostatniej chwili pozostawał niezauważony. Do momentu, gdy jeden z cmentarnych złodziei nie spojrzał mimochodem przez plecy. Najpierw rozległ się krzyk, potem krzyk umilkł, gdy kościste łapy zacisnęły się na jego szyi. Nieumarły zadusił go na miejscu.

Następny był grubas. Wyciągnął sztylet i próbował się bronić, ale dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
nidhogg 2005-02-06

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2010-07-30 02:10:23 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2005-02-06 13:57:52 Wtajemniczony(5) mateos:

tekst ciekawy, pomysl niezly. jednak czesto uzywasz troche...niuedobranych slow :P Ogolnie podobalo mi sie


2005-02-06 13:57:52 Młodszy kadet(10) nidhogg:

jak już mi robisz apetyt, to pozwól nasycić się do końca: rzuć parę przykładów tych gołych słów :D


2005-02-07 13:57:52 Młodsza nowicjuszka(4) naith:

Hmmm, mi się podoba, może czasami akcja troche niemrawa i mało opisów ale ogólie w porządku, no i podoba mi się bardzo jeszcze pomysł.


2005-02-07 13:57:52 Starszy rekrut(3) smokun:

A co ten facet robił w tej latarni, czy też wieży, czyżby ściągał potencjalne ofiaty, no i zniszczył szkielet, który tak naprawdę robił dobrą robotę i odganiał hieny cmentarne.
Odsyłam do opowiadania pt. Kozioł ofiarny, w celu odwetu za szczerość.


2005-02-12 13:57:52 Młodszy kadet(10) nidhogg:

kasa... hmmm... fajnie by było mieć takie coś :)


2005-02-25 13:57:52 Wtajemniczony(8) ford:

Opowiadanie bardzo dobre, świetna narracja co by tu nie mówić Nid masz talent 910


2006-04-09 13:06:19 Strażnik wieży(13) kesseg:

Jak tajemniczo... jak mrrrocznie. Podoba mi się! :]


2006-08-26 16:08:25 Wędrowiec(0) labelu:

Świetne opowiadanie. Aż prosi się, aby było tylko częścią czegoś większego. Znakomicie budujesz nastrój. odczucia bohaterów wyglądają bardzo rzeczywiście, można wręcz powiedzieć, że udzielają się czytającemu.


2006-10-14 01:00:35 Pretendent(3) diavo:

Zacznę od tego, że jest późno. Co między innymi pozwoliło mi się wczuć w klimat. Czytało się dość dobrze. Szczególnie dobrze się zaczyna. Opowiadanie to jest w połowie naprawdę dobre, lecz i w połowie nieudane.
Pomysł oczywiście jest dobry. Jednak mam wrażenie, że aby akcja się toczyła i żeby było o czym pisać, to bohaterowie byli na siłę przetrzymywani na cmentarzu.

Dobrze odwzorowujesz klimat milczącego cmentarza, pogrążonego we mgle. Jednak z tego klimatu byłem nazbyt często wybijany.

"Miejsce zmarłych ożywiały ruchy bandyckiego żelaza" - tego zdania wogule nie rozumiem

"Zbliżył się do pochłoniętych pracą rabusi i uśmiechnął się krzywo, na ile pozwalała mu mimika odartej z rysów twarzy szczęki" - no to chyba wcale mu nie pozwalała... Kto jeszcze widział uśmiechający się szkielet? - Ręka do góry!

"Zyskał sobie przychylność żyjących po kątach cmentarza żyjątek" - heheh nie muszę chyba tłumaczyć...

"Po drugiej stronie stał stary kapłan" - to zdanie jest bez sensu, bo nie jest napisane po drugiej stronie czego stał ten kapłan. Szkielet sobie idzie coś tam robi, nie ma dokładnie określonego położenia, a pożniej jest to zdanie. Nie wiadomo gdzie ten kapłan stoi.

"Wkrótce stanęli na rozdrożach, gdzie drzewa zwyczajowo przyozdobione były wisielcami" - urocze, a na jakie to święto tak przyozdabiają drzewka? Chciałbym dowiedzieć się więcej o tej zwyczajowości mieszkańców żyjących nieopodal.

"- Przestań błaznować, dobra?! – Wojownik podniósł głos. Nie trudno o to." - ale trudno o to, aby to zrozumieć. "Nie trudno o to" zapewne odnosi się do wojownika, którego łatwo zdenerwować. Ale z tekstu wcale to nie wynika. Należy inaczej to sformułować.

"Drużyna mijała łowcę" - tu pewnie uznasz, że się czepiam (byćmoże ^^), jednakże nigdzie wcześniej nie było wzmianki o tym kto tu jest łowcą a kto nie. Napisane było tylko, że "Prowadził ich człowiek ubrany w zielone barwy, z łukiem przewieszonym przez plecy". Z tego zdania nie musi wynikać, że był łowcą. Chociaż, gdyby miał jeszcze kapelusz z piórkiem, to istny Robin Hood =)

"W wyciągniętą, kościaną rękę uderzył swym spiżowym mieczem Kebrionis, lecz jedynym efektem cięcia było poszczerbione ostrze." - to jest tragiczny moment. Chyba nazbyt odporny ten kościak.

"Izba była dosyć mała, jak cała wieża." - bardzo mała izba wielkości wieży. Tak z tego zdania wynika =). trzeba było napisać np. "podobnie jak i cała wieża"

"Zastanawiał się nad pomocą towarzyszom" - nad udzieleniem pomocy towarzyszom.

"Minął jakiś odstęp czasu" - lepiej: - minął jakiś czas, po jakimś czasie

" z pewnością już wyczuł słabnącą moc tego miejsca, możecie uciec na górę wieży, a stamtąd na dół po linie" - genialna rada kapłana. Zamiast uciekać od razu, to najpierw wbiegną na górę, aby stamtąd spuścić się po linie. Nie mam pytań.

"Do wieży wdarł się krzywo uśmiechnięty kościotrup, Ileż dumy było w tym uśmiechu?" - na to pytanie raczej nie ma odpowiedzi. Jednak w chwili grozy zadajmy sobie czasami pytanie - Ileż to dumy jest w uśmiechu szkieleta?

Zastanawia mnie jeszcze jedno. W jaki sposób kapłan pilnował ognia, mówił o wyjątkowym drewnie jednak i takiego nie zauważył jeden z bohaterów.

Jeśli miałbym wystawić ocenę temu opowiadaniu, to określiłbym je jako dobre. Tylko dobre, bo mogłoby być dużo lepsze.
Podoba mi się fragment zapisków uwięzionego pod mauzoleum "grabarza".

Pozdrawiam


2006-12-04 18:15:57 Wędrowiec(0) dwolf:

Fajne i bardzo wciągające opowiadanie. Bardzo dobrze dawkowane informacje o postaci kościotrupa. Bardzo miło się czyta.


2007-04-21 15:10:45 Wędrowiec(0) krisss:

Bardzo fajny klimat i ciekawie rozkręcająca się fabuła. Jedna uwaga, akcja rozgrywa się niewątpliwie w przeszłośi a język bohaterów ciut za bardzo nowoczesny. Gdyby udało się go odrobinę ,,postarzyc'' byłoby lepiej. Ogólnie całkiem fajne.


2009-02-17 14:15:16 Nowicjusz(2) kondias:

Błędy wyłuskał już diavo, ja napiszę tylko tyle, że opowiadanie było makabryczne, cmentarne - a jednak mi się podobało.


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl