[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Spisekwszedł do komnaty, Shakull zapytał podejrzliwie:
-Jak postępy w sprawie buntowników?
-Mam tylko jedną wiadomość. –odrzekł lakonicznie minister.
-Jaką, mów.
-Ponoć widziano niewielką grupę obcokrajowców zmierzających na południe, to wszystko.
-I ty mi to tak spokojnie mówisz?! –wściekał się Shakull.
-To nic strasznego, pewnie to jacyś kupcy, albo…
-Albo banda rozwścieczonych Nemeyczyków!
-Kto to Waszej Wysokości powiedział? –zaperzył się Minister Wojny.
-Kupcy, idioto! Moi kupcy wiedzą więcej niż Minister Wojny! Czemu otaczają mnie niekompetentni głupcy?!! Następnym ministrem zrobię kupca! Nawet Aralski niewolnik wie więcej niż ty!!!
-Spokojnie mój Panie, to, że kupcy widzieli Nemeyczyków nic nie znaczy…
-Właśnie, że znaczy! Te niewierne psy idą w stronę Arakny, a ty o tym nie wiesz! Dopiero poranek, a ty już wiesz mniej niż kupcy! Co będzie dalej? Następnej wiadomości dowiem się
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki zapewne od mojego fryzjera, kucharza lub niewolnika!
-Daję ci słowo Panie, że jeszcze przed obiadem będę miał dla ciebie dobre wiadomości. –zapewniał go ogniście. Skłonił się i czym prędzej wyszedł. Musiał sprawdzić wiadomość od kupców i wydać stosowne rozkazy. Czasu miał coraz mniej.
Tymczasem oddział Mezara minął Góry Północne i zmierzał w kierunku Arakny. Na czele kolumny szedł Mezar z Namorem.
-Powiedz mi Mezar, co zrobisz, jeśli dojdziemy do stolicy. Co dalej planujesz?
-Wiesz, mam poważne obawy co do tego. Myślę, że Aralczycy nie pozwolą nam dojść tak daleko.
-Już pozwolili. Sam zobacz. Czy kiedykolwiek byłeś dalej?
-Nie i to mnie martwi.
-Martwi? Nie rozumiem.
-Tak. Teraz nie znam terenu. Poruszamy się na oślep. To już Aralia. Teraz z każdego krzaka może wyskoczyć oddział Aralczyków.
-Przecież wiemy już jak z nimi walczyć, widziałeś przecież.
-Ale to było w górach. Parę mil dalej jest już całkiem płasko, a wtedy…
-Nawet tak nie myśl, ruszyliśmy z tobą, żeby zwyciężać- i zwyciężymy.
Nagle ich oczom ukazało się coś, co zaniepokoiło wszystkich wojów. Długo wytężali wzrok, żeby zobaczyć co to jest. W końcu Mezar kazał jednemu z wojów wejść na drzewo i stamtąd dokładnie zobaczyć. Dla kogoś postronnego wydawałoby się to zwykłym drzewem. Jednak po wejściu na pobliskie drzewo, można było dokładnie stwierdzić, że jest to… strażnica.
Mezar i Namor nie mogli uwierzyć w słowa woja, który im to obwieścił.
-Jak to strażnica? Na terenie Aralii?
-Tak. Większa od poprzednich. Według mnie nie dawno zbudowana.
-Ilu żołnierzy może pomieścić?
-Nie widziałem całej dokładnie. Ale moim zdaniem co najmniej stu.
Mezar skinął tylko i powiedział:
-Możesz odejść.
A do Namora rzekł:
-Chodź, musimy się naradzić.
Namor wydał jeszcze rozkaz postoju i poszedł za Mezarem.
Mezar usiadł na ziemi i westchnął. Namor usadowił się naprzeciwko niego i spytał:
-Co teraz?
-Zdaje się, że Shakull zastawił na nas pułapkę. Ciekawe tylko dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 varon 2004-12-10 [Wstecz] [Strona główna]
 | Zobacz strony: 1 | 2010-09-08 12:52:41 WOW(666) Brat G:
To byla reklama
| 2004-12-19 13:57:51 Kadet(11) orodruina: to jest... dość..... długie na początek.... ale całkiem fajne naprawde, chociaż przyznam ze gubiłam zdania. może dziel nastepne opowiadania na części bo takie przewijanie i przewijanie baaaarzdo przeraza czytelinka :D
| 2006-03-25 22:09:33 Strażnik wieży(13) kesseg: Uff... doczytałem do spotkania z piękną dziewczyną, ale jestem już zmęczony i nie doczytam dziś do końca. Mimo to z góry mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobre opowiadanie z plastycznymi opisami, których jednakże jest czasem aż za dużo. Tzn, może nie za dużo, ale występują takie rozwodzące się nad rzeczami zwykłymi, takie, które nie są niezbędnie potrzebne. Dla mnie to nie jest błąd, aleniektórych może znudzić i/lub zrazić.
| 2006-03-26 12:08:01 Strażnik wieży(13) kesseg: Skończyłem... uff... druga część historii gorsza, bardziej naiwna. Zdewnerwowało mnie strzelanie z łuków w niebo... tak nigdy się nie postępuje by nikogo przypadkiem nie zranić, no i jeszcze ta szybkość przekazywania informacji :/. No i oczywiście parę innych rzeczy, których jednak nie chce mi się wymieniać. :P Ogólnie jednak opowiadanie dobre, choć niemiłosiernie długie ;)
| 2007-02-25 19:55:09 Wędrowiec(0) pol: Całkiem dobre, ale błędy jak zawsze się znajdą. Wilki nie szczekają i nie merdają ogonem. Ortografia także pozostawia nieco do życzenia. Zbyt proste i przewidywalne. Mimo wszystko może się podobać.
| 2009-04-11 16:57:57 Bard(1) byczyk: Dobrze, że takie długie, bo mi się spodobało. Jest kilka literówek, ale naprawdę bardzo mało.
| Zobacz strony: 1 | |
[Wstecz] [Strona główna]
|