[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Spiseksię młodzik trzymając dwa, małe pieńki. Ledwie zdążyli na nich wygodnie usiąść kiedy pierwszy dworzanin Jego Wysokości trzymając oburącz chorągiew z herbem królewskim wszedł na scenę. Podszedł do podestu i wbił obok niego maszt, na którym dostojnie powiewała chorągiew. Trębacze powtórnie zatrąbili w połyskujące w słońcu fanfary i na scenę wśród wiwatów i burzy oklasków wszedł Shakull I w otoczeniu najbliższych podwładnych i kilku oficerów. Lecz tylko czworo spośród nich weszło za królem na podest, pozostali oficerowie stanęli po obu bokach podestu z groźną miną broniąc do niego dostępu. Kiedy wszedł na podest, najpierw kilkakrotnie pomachał ręką zgromadzonej ludności. W końcu gestem uciszył wiwatujących i przemówił:
-Witam wszystkich zebranych na dorocznych Dniach Świętej Rzeki Khan!
Chciał mówić dalej, ale publiczność wciąż
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki wiwatowała krzycząc: „Niech żyje król!”, albo: „Bądź pozdrowiony królu!”. W końcu Shakull zdołał uciszyć publiczność i powiedział:
-Bardzo się cieszę, że tak wielu poddanych zebrało się dzisiaj na festynie ku czci rzeki Khan. Niniejszym, festyn ten uznaję za otwarty!- po czym usiadł, by posłuchać co ma do powiedzenia herold.
Herold odczytał tylko program festynu i zszedł ze sceny oddając ją wchodzącemu właśnie pierwszemu kuglarzowi. Siedzący przy wejściu: Łachim i Keram mogli dokładnie przyjrzeć się wchodzącym sztukmistrzom. Pierwszym z nich był poskramiacz ognia, wchodząc trzymał w obu dłoniach płonące kule i mimo, że rąk niczym nie chronił buchające z kul płomyki wcale go nie parzyły. Gdy wyszedł na środek sceny skłonił się królowi i siedzącym obok niego monarchom i zaczął żonglować swoimi kulami, które podczas pokazu wciąż się paliły. Potem od jednej z kul zapalił pochodnię i prztykając ją do ust zionął ogniem niczym smok, na koniec zgasił je wszystkie wkładając sobie do ust. Występ jego tak się wszystkim podobał, że swymi oklaskami nie chcieli wypuścić go ze sceny. Po nim wystąpiło jeszcze wielu innych: gimnastycy, treserzy dzikich zwierząt i magicy, ale żaden nie zrobił na Keramie takiego wrażenia jak poskramiacz ognia. Gdy ze sceny zszedł ostatni sztukmistrz herold obwieścił rozpoczęcie się turnieju. Najpierw na arenę weszli wszyscy, którzy brali w nim udział. Dziesięciu odświętnie ubranych wojowników ustawionych w dwuszeregu powoli i majestatycznie wchodziło, by pokłonić się królowi. Kiedy już wszyscy weszli herold wyczytywał ich imiona i plemię z jakiego pochodzą. Było wśród nich trzech Nemeyczyków, dwóch wojowników z plemienia Naddus i jeden Arghańczyk na widok, którego brodacz i młodzik najgłośniej wiwatowali. Pozostali byli Aralczykami. Zanim jeszcze wojownicy ci zeszli z areny, najstarszy mnich opiekujący się źródłem rzeki, ogłosił, że w dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 varon 2004-12-10 [Wstecz] [Strona główna]
 | Zobacz strony: 1 | 2010-09-09 12:04:10 WOW(666) Brat G:
To byla reklama
| 2004-12-19 13:57:51 Kadet(11) orodruina: to jest... dość..... długie na początek.... ale całkiem fajne naprawde, chociaż przyznam ze gubiłam zdania. może dziel nastepne opowiadania na części bo takie przewijanie i przewijanie baaaarzdo przeraza czytelinka :D
| 2006-03-25 22:09:33 Strażnik wieży(13) kesseg: Uff... doczytałem do spotkania z piękną dziewczyną, ale jestem już zmęczony i nie doczytam dziś do końca. Mimo to z góry mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobre opowiadanie z plastycznymi opisami, których jednakże jest czasem aż za dużo. Tzn, może nie za dużo, ale występują takie rozwodzące się nad rzeczami zwykłymi, takie, które nie są niezbędnie potrzebne. Dla mnie to nie jest błąd, aleniektórych może znudzić i/lub zrazić.
| 2006-03-26 12:08:01 Strażnik wieży(13) kesseg: Skończyłem... uff... druga część historii gorsza, bardziej naiwna. Zdewnerwowało mnie strzelanie z łuków w niebo... tak nigdy się nie postępuje by nikogo przypadkiem nie zranić, no i jeszcze ta szybkość przekazywania informacji :/. No i oczywiście parę innych rzeczy, których jednak nie chce mi się wymieniać. :P Ogólnie jednak opowiadanie dobre, choć niemiłosiernie długie ;)
| 2007-02-25 19:55:09 Wędrowiec(0) pol: Całkiem dobre, ale błędy jak zawsze się znajdą. Wilki nie szczekają i nie merdają ogonem. Ortografia także pozostawia nieco do życzenia. Zbyt proste i przewidywalne. Mimo wszystko może się podobać.
| 2009-04-11 16:57:57 Bard(1) byczyk: Dobrze, że takie długie, bo mi się spodobało. Jest kilka literówek, ale naprawdę bardzo mało.
| Zobacz strony: 1 | |
[Wstecz] [Strona główna]
|