[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Warto by się zastanowićmógł dłużej czekać – zdobycz mogła w każdej chwili uciec. Dla pewności naciągnął jeszcze mocniej korbką bełt od kuszy, szybko wycelował. I wystrzelił. Pocisk świsnął błyskawicznie przez krzaki, zabrzmiał głuchy jęk jelenia. Był groźny i zarazem przeraźliwy.
Łowca spostrzegł, iż utrafił zwierzynę w udo przebijając nogę na wylot i najwyraźniej krusząc wszystkie kości. Zwierzyna padła w błoto, w ostatkach sił i przeraźliwej agonii, próbując podeprzeć się na przednich łapach. Głośny ryk zabrzmiał ponownie, jeleń spostrzegłszy, ukrytego za pobliskim krzewem, sprawcę bólu, ostrzegawczo i na znak wrogości nastawił szerokie rogi. Galdwan, widać zdając sobie powagę z sytuacji, w jakiej się znajdował, ze zgrozą sięgnął do kołczana po kolejny bełt. Szybko, choć nieco niezgrabnie, włożył do łoża broni pocisk i, męcząc się
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki niesamowicie, naciągnął korbką cięciwę. Wymierzył.
Jeleń, gotów do skoku na trzech zdrowych odnóżach, przygotował się do ataku. Jednak nie zdążył nic zrobić, nawet jęknąć z bólu, gdyż ostatni bełt wystrzelony z kuszy trafił prosto w klatkę piersiową zwierza. Warknął tylko potępieńczo i ciężko opadł z nóg na ziemię pełną mokrych, starych liści. Gęsta krew, wypływając obficie, zabarwiła bagnisty staw czerwienią.
Młodzieniec westchnął z ulgą i odłożył kuszę na bok. Zdjął koszulę.
IV
Arva z Lageno popędził konie uderzając batem po zadach. Śpieszył się. W wozie, obok niego siedziało dwóch pachołków grających w karty.
Był już prawie zachód słońca, ale Arva musiał być punktualny - zawsze dostarczał towar na czas. Zwłaszcza, że oprócz niego, wiózł ważną wiadomość z hrabiowską pieczęcią; a takowej nie było sposobu, nie dostarczyć w porę.
- Szybciej, psiakrew! – zawołał woźnica na konie. Te odpowiedziały mu rżeniem i parskaniem – Do oberży nam prędko trzeba, bo widać chmury jakoweś się zbierają.
I rzeczywiście tak było. Po krótkim, jesiennym, szarym dniu, przybyły ze wschodu całe kłębowiska burzowych chmur, nie zwiastujących dobrej pogody przez najbliższe kilka dni.
- Stryju, nie pędź jak gałgan jakiś! – oburzył się jeden pachołek, waląc pięścią w kolano, kiedy kolejna talia kart wypadła mu z ręki – Skaczemy tym wozem, że jeszcze osie się połamią albo i koła wszystkie!
Kupiec uśmiechnął się tylko pod płowym wąsem widząc złość bratanka i odpowiedział szorstko:
- Zamknij się, Ernnold. Wóz twardy, przez cieśli santredzkich budowany! A poza tym hazard nie dla ciebie, boś sprawiedliwy chłop i dlatego nawet kart utrzymać w łapie nie możesz, ha!
- Kiedy trzęsie tu jak w zamtuzie jakimś!
- Ha! A trzęsie, trzęsie. Tak być musi. Bruk i kocie łby, więc trza nam po nich jechać. Lepsze to, aniżeli błoto w jakowymś deszczu.
- Konie dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 voltharlord 2008-08-10 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-07-30 02:19:38 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|