[Wstecz]Opowiadania Fantasy - OPOWIEŚCI ZE ŚWIATA CZAROWNIKÓW - Rozdział VI: Proroczy Sennie wzięła!
Trzeci nadal był zaskoczony.
- Skąd znasz tą nimfetkę? – szepnął.
- Raczej nimfomankę. – padło wyjaśnienie. - Byliśmy kiedyś razem. O nic nie pytaj!
Tłuścioch wybałuszył oczy.
- I ja nic o tym nie wiem?
- Grubciu! – zmitygował go mistrz. - Koniec pytań o życie prywatne. Komu tak bardzo podpadliśmy, że musi nas szpiegować Czarownica Federalna?
- Mnie nie pytaj. - odparła spokojnie Lynn. - Ja tylko dostaję robotę i mam się nie dać zabić.
- Może zapytam inaczej: kto zarządził inwigilację?
- Sam sprawdź, panie czarodziej. – odparła dumnie czarownica, usiadła na krześle i założyła nogę na nogę.
Pierwszy puścił obelgę mimo uszu.
- Grubciu, co na to kula?
Trzeci podszedł do kuli, pogłaskał ją delikatnie, a nawet jeszcze delikatniej niż ostatnio (tyłeczek siedemnastolatki!) i
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki pomruczał coś rzewnie. Obraz w kuli ukazał pewnego znanego kongresmena, lecz był on zasnuty jakby mgiełką na przemian z delikatnym, charakterystycznym śnieżkiem.
- Szefie, ten jej Różaniec zakłóca odbiór. – wyjaśnił. - Kurcze, to musiała być solidna robota!
- No, niezła. - potwierdził Pierwszy oglądając Różaniec przy pasie czarownicy. Siedem razy po trzynaście ogniw, siedem monet z niklu!
- Fakt, to wszystko tłumaczy. Niezła konfiguracja. Rzekłbym, że optymalna. Zaklęcie, rozumiem, że Pierwszego Kręgu? - zwrócił się do dziewczyny.
- Ja mam wszystko w najlepszym gatunku. - odcięła się wypinając fantastyczny biust.
- Dzięwięćdziesiąt-sześćdziesiąt-dzięwięćdziesiąt. – wymruczał zafascynowany.
- Aha, kuper także. Każdy wróbel na niego leci! - nie wytrzymał Grubcio.
- Spokój, dzieciaki! Vice, podaj coś zimnego do picia.
Drugi niechętnie spełnił prośbę szefa.
- Czego chce od nas senator Shapiro? – zapytał mag.
- Może uważa, że płacimy za mały podatek od czaroprzestrzeni? – wtrącił tłuścioch, który zajął wygodną pozycję do wylotu. Na parapecie okna.
- Nie sądzę. – mistrz wskazał na spoczywającą na stole szklaną kulę. - Nastaw swoją pupilkę na pokrewność interesów, z uwzględnieniem przysługi koleżeńskiej. To wśród tej klasy bardzo popularne.
Otyły mag niechętnie opuścił grzędę i ponownie podszedł do stołu. Delikatnie pogłaskał wierzchem dłoni zimne szkło kuli i wymruczał kilka zaklęć po starosumeryjsku. Przez ekran przewinęło się kilka twarzy, lecz żadna z nich nie była znana czarownikom. Na sam koniec pokazała się twarz człowieczka lekko pulchnego o świńskich oczkach.
- Ty, szef, ja znam te mordę!
- No, no! Stary znajomy. – przyznał mag. - Napije się pani kawy, może herbaty? – zwrócił się do czarownicy widząc nienaruszoną mineralną.
- To więźniowi przysługuje coś więcej niż suchy chleb i woda?
- Nie jest pani więźniem, tylko gościem. Trochę nieproszonym, no ale cóż: czym chata bogata, tym goście rzygają po stołach, jak dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 nyhariel 2007-11-08 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-09-08 12:28:28 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|