[Wstecz]Opowiadania Fantasy - OPOWIEŚCI ZE ŚWIATA CZAROWNIKÓW - Rozdział VI: Proroczy SenInkwizycji... Jego Świątobliwość też pewnie o tym pamięta. – przypomniał mnich.
- Dobrze. My, apostołowie w liczbie dwunastu, jesteśmy z tobą, mistrzu. Lecz musimy ogłosić stan pogotowia, przeszkolić ludzi z lepianek, zapoznać ich z sytuacja...
* * * * *
Przed pustym tronem w kaplicy zebrali się apostołowie, prawie wszyscy, oprócz jednego.
- Bracia i uczniowie. Złe wieści wam przynoszę - odezwał się apostoł Narcyz. - Nasz mistrz i nauczyciel Bernard został schwytany przez Inkwizycję i ukrzyżowany. Znaleźliśmy jego ciało z tabliczką zdrajcy kościoła.
- Jak to się stało?
- Jeden z nas zdradził. Jego też nie ma miedzy nami. Kiedy nasze oddziały odbiły utracone wzgórze, zdrajca już nie żył. Powiesił się na najbliższym drzewie.
- Bernard był dobrym przyjacielem i przykładnym wodzem.
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki Norbercie, czy masz jakieś nowiny o ruchach wojsk Inkwizycji?
- Nasza pierwsza linia obrony przeszła do kontrataku. Przeżyli tylko nieliczni, ale wróg został wyparty aż do Germanii, trzysta słupii za Martwą Rzekę.
- Dobrze. Niech linia druga zasili niedobitki linii pierwszej. Nowi ochotnicy niech uformują linię rezerwową. Bezwzględnie należy powstrzymać atak na froncie.
Zdziwienie apostołów było ogromne.
- Ależ jak to? Zwycięstwo mamy w kieszeni! Nasza armia jest liczna, walczy z zapałem... wyzwolimy Germanię, Alzację, Lotaryngię, Niderlandię...
- Norbercie, młody jesteś i zapalczywy, choć szlachetnego serca. Czy pamiętasz może, co mieli zrobić Inkwizycyjni, gdyby im się nie powiodło?
Zapadła niezręczna cisza.
- Mieli nas zniszczyć bronią nuklearną...
- Tak więc znowu wojna na wyniszczenie - westchnął Taoma.
- Konrad?
- Tak?
- Teraz ty jesteś wodzem. Rozkazuj.
- Trzeba utworzyć nowy front odwetowy na południowo - zachodnim krańcu kraju. W przypadku, gdyby ktoś z naszych obserwatorów dostrzegł Moc wroga, musimy odpalić po pięć Mocy w kierunku każdego strategicznego punktu Europy...
* * * * *
Ghaar przedzierał się przez gąszcz. Wiedział, że musi zdobyć coś do jedzenia, inaczej jego samica i młode padną z głodu. Wtem kątem oka dostrzegł, że coś się poruszyło pod krzakiem o fioletowych liściach. Przystanął, by nie spłoszyć zwierzyny.
- Grrrrrrrr! - zamruczał z zadowoleniem. Małe, skrzydlate jaszczurki zdradziły mu obecność dorodnego Xerthusa, osobnika tej samej rasy, co Ghaar. Powoli, aby nie zdradzić swojej obecności wzlatującymi jaszczurkami żywiącymi się pasożytami na jego skórze, podkradał się do zdobyczy. Ominął krzak z lewej strony i skorzystał z cienia, jaki rzucał czerwony mur - pozostałość po starożytnej budowli pochodzącej z lat, kiedy to protoplasci Ghaara toczyli ze sobą wojny przy pomocy skomplikowanych maszyn. Był coraz bliżej, czuł już woń, jaką tamten nieświadomy niebezpieczeństwa wydzielał. Trzask łamanej gałązki dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 nyhariel 2007-11-08 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-09-08 12:48:53 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|