Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32625240
Odwiedzeń: 14997030
Unikalnych: 13963634



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Opowiadania Fantasy - Szlakiem martwych karawan - Rozdział 17 - "Magią, orężem, podstępem"

Marsz, od długiego już zresztą czasu, był wyczerpujący i Korin w zasadzie nie miał nawet siły rozmawiać z Zeidą czy bogedhillami. Na dodatek regularnie odbywał treningi z Tarivarem, gdy inni odpoczywali. „Przynajmniej na razie obyło się bez żadnych niemiłych niespodzianek”, pomyślał, wspinając się pochyłym chodnikiem za prowadzącym ich Finnem. Nie niepokojeni przez potwory, przeszli podziemiem wiele kilometrów, które zbliżyły ich do granicy Anarii, choć nie mieli możliwości, żeby dostrzec, jak pustynia nad nimi stopniowo się zmienia. Na powierzchni skończył się upalny lipiec i zaczął jeszcze gorętszy sierpień, a oni gnali przed siebie bez wytchnienia. Konie tylko spowalniały marszrutę, niezdarnie poruszając się w podziemnych tunelach, ale niosły za to cały ciężki bagaż, zaś osłabiona czarodziejka mogła podróżować w nieco mniej

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

męczący sposób. Mimo wszystko młody Va – erth był bardzo niezadowolony, gdy odpoczynek w suchej, obszernej pieczarze został przerwany przez nagłe pojawienie się Tarivara.
Znalazłem ich – oznajmił łowca. O dziwo, nikt nie ucieszył się z tego, choć od – na oko – pięciu czy sześciu dni ciągle szukali kon’khaali. Właściwie to łowca szukał, bo też unieszkodliwienie groźnej grupy było zadaniem, które zmusiło go do towarzyszenia Korinowi i Zeidzie.
To wspaniale – mruknęła zielarka. Siedziała przy ścianie groty, odpoczywając. Od wyruszenia z Khov – Orest nie odezwała się nie pytana więcej, jak tuzin razy i widać było, że coś ją gryzie.
Nie wiem, jak wy, ale ja mam zamiar dokładniej się temu przyjrzeć – stwierdziła dziarsko Fina, sięgając po niewielki młot, który miała przypięty do paska.
Nie tak szybko – zatrzymał ją łowca. – To nie będzie zabawa. Zastawili na nas zasadzkę.
Zasadzkę? – zdumiał się Korin. – I jak ty to odkryłeś?
Tak, zasadzkę, na dodatek sprytniejszą, niż mógłbym się tego spodziewać po kon’khaali. Co dowodzi, że rozkazuje im ktoś inny, pewnie Yorall. A odkryłem to tak, że byłem wystarczająco mądry, aby w nią nie wpaść – dokończył dobitnie, patrząc na Korina, który zmrużył oczy w silnym blasku bogedhillskiej pochodni. - Kilometr stąd jest niewielka jaskinia, przez którą trzeba przejść, aby dostać się do wyjścia na powierzchnię u granicy Anarii.
To wyjście, którym podróżował Kthoree, gdy udawał się do Szkoły Magii, aby objąć posadę bibliotekarza – rzekła Zeida, zwracając na siebie uwagę wszystkich. – Z tego, co wiem, jedyne połączenie pomiędzy tymi tunelami a powierzchnią… jedyne stałe połączenie – podkreśliła.
Tarivar świetnie o tym wiedział. Choć nie przyznałby się nikomu, kilkakrotnie był przy owym wyjściu, patrząc na wschód, w stronę Anarii, ojczyzny magów. Parę razy dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
iris 2007-01-14

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

2010-07-30 02:19:55 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


Do tej pory nie dodano komentarzy.

[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl