[Wstecz]Opowiadania Fantasy - Szlakiem martwych karawan - Rozdział 10 – Cel Zeidyogóle był w stanie myśleć, doszedłby do wniosku, że to, co robi, jest trochę niebezpieczne. Nie zastanawiał się jednak nad niczym. Po prostu pędził przed siebie, poganiany wizerunkiem konającej Zeidy oraz złością na samego siebie.
- Jak ja w ogóle mogłem zapomnieć o tym cholernym lekarstwie – warknął, o włos mijając samotnego bogedhilla, który prawie wcisnął się w ścianę tunelu, gdy zobaczył, co na niego pędzi.
- Przepraszam! – zawołała Fina.
*
- Spuść ten badyl i spójrz prawdzie w oczy – doradził inżynier wydobycia czarodziejowi. – Nie nadajesz się do tego. Ciągle wprowadzasz nas w błąd.
- Tym razem jestem pewny jak tego, że tu stoję! – zaparł się mag.
- W takim razie już powinieneś leżeć!
Ostry brzęk przerwał ich kłótnię. Inżynier z zaskoczeniem spojrzał na walącego
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki się na ziemię czarodzieja, z którego gardła sterczał wciąż drżący bełt.
- Alarm! – ryknął na całe gardło.
Z pobliskiego tunelu wybiegła grupa bogedhilli z kilofami. Błyskawicznie uformowano szyk bojowy.
Przeciwnik wciąż pozostawał niewidzialny.
- Pójdę tam – zaofiarował się jeden z bogedhilli. – Może to coś już się oddaliło.
- Pójdę z tobą – dodał inny.
Mocno ścisnąwszy swe kilofy, dwaj kopacze zbliżyli się do załomu skalnej ściany.
- Jeśli tam jesteś… - zaczął jeden.
Pazurzasta łapa przewróciła go na ziemię przy akompaniamencie straszliwego ryku. Jego towarzysz, widząc, co się dzieje, dzielnie zaatakował, z całej siły uderzając kilofem w nogę jaszczura.
Kolejny pocisk z kuszy Zeidy przebił gardło bogedhilla sekundę później.
*
Torvaill wszedł w zakręt, niemal kładąc się na boku. Fina stwierdziła, że nie może złapać tchu, chwilę później jednak znów siedziała prosto, gnając przed siebie w szalonym tempie.
- Będę miała o czym opowiadać wnukom – przemknęło jej przez głowę.
Parę bogedhilli, słysząc dziwny tętent, wybiegło z jakiegoś bocznego korytarza. Gdy zdały sobie sprawę ze swego błędu, rozpędzony rumak był tuż przed nimi.
Jeden bogedhill skoczył z powrotem w bezpieczny tunel, inny przytulił się do solidnej, przyjaznej ściany. Nieszczęśnik, który był na samym środku korytarza, padł na ziemię, przyciskając ręce do głowy i piszcząc przeraźliwie.
Torvaill przeskoczył nad nim lekko, kontynuując swój bieg po drugiej stronie niespodziewanej przeszkody.
- Możesz wstać – drżącym głosem poinformował jeden z przerażonych bogedhilli swego leżącego na posadzce tunelu kolegę.
- Na Tova Kamienną Głowę! To chyba był rogaty demon! – jęknął ów, podnosząc się niezdarnie. – Przysiągłbym, że ział czarnym dymem i iskrami!
*
Yorall nie przewidziała, że jej przeciwnicy będą mieli nad nią pewną przewagę, gdy minie już moment zaskoczenia. Bogedhille były bowiem przyzwyczajone do półmroku tuneli, podczas gdy ona musiała wytężać wzrok, aby dostrzec miejsce, w które należy uderzyć.
Gdy dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 iris 2006-06-03 [Wstecz] [Strona główna]
 | Zobacz strony: 1 | 2010-09-09 11:43:43 WOW(666) Brat G:
To byla reklama
| 2006-06-03 23:38:26 Nowicjusz(2) veron: Cieszę się z kolejnej części "Szlaku..". Stęskniłem się za tą opowieścią. W zasadzie, to miałem już wysyłać mail z prośbą o następny odcinek, ale sam się zjawił ;)
"jednak szybko przekonałam się, iż jest sympatyczna" - "że" (iż stosujemy jeśli użylismy już "że" i nie chcemy się powtarzać; ewentualnie także w notatkach w stylu formalnym).
"- No dobrze – podjęła. – Zbliżam się do najważniejszego momentu moich wynurzeń." - leży ranna Zeida i wypowiada zdanie: "Zbliżam się do najważniejszego momentu moich wynurzeń." Czy to nie brzmi sztucznie? Zapewne, gdyby chciała podkreślić wagę swych słów, powiedziałaby coś w rodzaju: "A teraz słuchaj uważnie"
"Zemstę doskonałą, a czas jej wypełnienia właśnie nadszedł." - "której czas"
Dobrze, dobrze! Akcja nabiera rumieńców:D:D Czyta się jak przygodową powieść:D
| 2006-06-04 10:42:04 Pretendentka(3) miranda: Jak zwykle fajne, czy raczej FAJNE. Ja też chciałam wysyłać maila o podobnej treści, veron... Gwoli ścisłości: tam było "kolejny pocisk z kuszy Zeidy" a strzelała Yorall. Jak to jest?
| 2006-06-04 16:02:29 Wieszcz(6) winogronowa: Do uwag poprzedników dodam jeszcze tą literówkę:
'- Dobra robota – skitowała.' ;)
Jak zwykle - podobało mi się. 'Szlakiem...' to jedno z moich ulubionych opowiadań na GMFie. I tak zostanie po tym odcinku.
Pozdrawiam. w.
| 2006-06-04 20:15:56 Młodsza strażniczka(11) iris: Mirando, jakże możesz nie rozumieć mojego metaforycznego wynurzenia... he he. Musiałam być bardzo zmęczona, kiedy to pisałam =) Dobrze, że mi się Yorall z Korinem nie pomyliła. Albo z Harrym Potterem.
Teraz miałam trochę zajęć, więc ten rozdział długo szedł. Zabrałam się za to za staranne czytanie "Szlaku" od początku do końca i za poprawianie wszystkich błędów, więc tym bardziej dzięki za wszystkie wyhaczone pomyłki, które sama bym przegapiła.
| 2006-06-09 19:33:59 Wędrowiec(1) bonnie13: Jak zwykle, bardzo ciekawe... I wszystko zaczyna się powoli wyjaśniać... Pozdrawiam w oczekiwaniu na kolejną część...
| 2006-06-28 22:21:56 Nowicjusz(2) thrian: Bardzo fajny rozdział ze wzgledu na dynamiczną akcje , mam nadzieję ,że 11 rozdział do , którego czytania własnie się zabieram również bedzie taki porywający !!!
| 2007-05-18 22:03:07 Nowicjusz(2) kuba23nysa: jak zawsze ciekawie i dużo akcji...;)
| 2007-06-06 09:38:39 Bard(1) lisa: Podobało mi się. Jedynie zakończenie troche kulawe. Fajnie wyszedł ci łączony styl pisania, tekst stał się przez to ciekawszy.
| Zobacz strony: 1 | |
[Wstecz] [Strona główna]
|