Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32727408
Odwiedzeń: 14997129
Unikalnych: 13963760



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Opowiadania Fantasy - Szlakiem martwych karawan - Rozdział 7 - Piasek i woda

Paląca, trudna do wytrzymania niecierpliwość, z jaką dziecko wyczekuje na upragniony podarek nie może równać się tej, gdy podróżnik, który przekonuje się, że nie jest sam na pustynnym szlaku. Nic dziwnego więc, że Korin pragnął jak najszybciej dotrzeć do rysujących się w oddali skał i spotkać się z nieznajomymi. Zeida jednak nie zgodziła się na przyspieszenie tempa.
- Wszystko w swoim czasie. Konie są zmęczone – dodała. – Uwierz mi, to nie nam tu przypada najcięższa robota.
Przez cały czas Korin zastanawiał się, kim mogą być tamci ludzie i co ich tu przywiodło. Dlaczego opuścili bezpieczne domy i pojechali Szlakiem martwych karawan? Wymyślał setki najróżniejszych przyczyn, a niektóre były tak niedorzeczne, że w głębi ducha sam się z nich serdecznie śmiał,

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

kręcąc przy tym głową.
- Co ci tak wesoło? – zapytała w końcu Zeida, tonem raczej poirytowanym, niż zaciekawionym. Wtedy stwierdził, że widocznie musiał zacząć chichotać na głos. Zamilkł natychmiast, nie tłumacząc niczego kobiecie, która zresztą i tak nie wyglądała na prawdziwie zainteresowaną przyczyną nagłej radości swego towarzysza.
Od upatrzonych skał dzieliła ich już tylko chwila drogi. Dwaj podróżni rozłożyli obozowisko w cieniu największego z wyniosłych ostańców i teraz, spostrzegłszy zbliżających się jeźdźców, jeden z nich pokiwał im ręką. Z tej odległości Korin dostrzegł, iż obaj nieznajomi są mężczyznami, a ich konie, stojące nieopodal, nie niosą dużej ilości bagażu. Z zadowoleniem pomyślał o dzieleniu z tymi ludźmi miejsca odpoczynku, gdyż miał ochotę porozmawiać z kimś nowym, wysłuchać o cudzych przygodach i opowiedzieć własne. Ściągnął z głowy pustynny kapelusz z rondem, kupiony w Orchid, i pomachał nim nad głową.
Naraz jeden z mężczyzn zerwał się na równe nogi i dobył broni. W pierwszej chwili Korin uznał ten gest za niezbyt śmieszny żart, jednak kamienny wyraz twarzy obcego kazał mu w to zwątpić.
Zeida, dotychczas jadąca kawałek za Korinem, zrównała się z nim. Widać było, że jest czymś poważnie zdenerwowana. Zacisnęła pobielałe palce na swej lasce.
- To ludzie Yorall. Wiem, że ty ich nie poznajesz, ale uwierz mi, mieli wiele okazji, aby się tobie przyjrzeć i od razu pokojarzyli, kim jesteś, choć twoja broda zrobiła się bujniejsza od tamtego czasu.
Korin zaczął nawracać koniem, ale Zeida powstrzymała go.
- To nie ma sensu. Ich wierzchowce są lżej objuczone, niż nasze; bez problemu nas dogonią. Poza tym sądziłam, iż jesteś nieustraszonym wojownikiem, prawda? Chyba, że rybak zmyślił całą tą piękną historię...
Na te słowa mężczyzna skierował swą klacz z powrotem w stronę obcych. dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5
iris 2006-03-18

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

2010-09-09 12:17:33 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


Do tej pory nie dodano komentarzy.

[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl