Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32625236
Odwiedzeń: 14997030
Unikalnych: 13963634



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Legendy i Baśnie - Latający Holender

Kapitan Hendrik Van der Decken żyjący w XVII wieku uchodził za doskonałego żeglarza, dowódcę i znawcę mórz. Odbył wiele długich rejsów i zawsze bezpiecznie doprowadzał statek do portu. Kto wie, czy te osiągnięcia nie zapisałyby go złotymi literami w historii żeglarstwa, gdyby nie owa feralna podróż z Amsterdamu do Batawii.
Początkowo nic nie zapowiadało kłopotów. Pogoda dopisywała a załoga była w dobrym nastroju. Szczęście opuściło ich przy Przylądku Dobrej Nadzieji w Afryce. Sztorm, który się rozpętał nasuwał skojarzenia z mitycznym potopem, gdyż z taką samą niszczycielską siłą pochłaniał wszystko, co znalazło się w jego zasięgu.
Żeglarze zdawali sobie sprawę, że statek nie wyjdzie cało z takiego starcia, więc zaczęli błagać i zaklinać kapitana, aby pozwolił im zawrócić. Niestety

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

Decken w swojej głupocie, szaleńczej odwadze, zarozumiałości czy jakimś innym powodzie ani myślał rezygnować z rejsu. Miotając obelgi oraz bluźniąc Bogu ile wlezie przysięgał, że dopłynie do celu, choćby miał sprzedać duszę samemu diabłu. Najwyraźniej, zapomniał lub zlekceważył fakt, iż nie należy rzucać wyzwania takim potęgom jak Bóg i morze. Dlatego też, gdy na pokładzie nie wiadomo skąd ani nie wiadomo kiedy pojawił się niebiański przybysz, wściekły kapitan wypalił do niego z pistoletu. Tym czynem ostatecznie przypieczętował swój los. Przybysz oświadczył, że odtąd kapitan i statek nie zaznają spokoju aż do końca świata. Tak się właśnie stało. Nieśmiertelny Decken wraz ze swoją szkieletową załogą przemierza wody, przynosząc nieszczęście każdemu, komu dane będzie ujrzeć statek- widmo.
W przeciągu wieków z Latającym Holendrem zetknęło się wiele statków i ludzi. Owe spotkania zazwyczaj kończyły się jakimś wypadkiem albo śmiercią. Tak było w lutym 1857 roku, gdy załoga "Joseph Somers" ujrzała statek- widmo a wkrótce potem na pokładzie wybuchł pożar, w którym zginęło wiele osób. Podobno Latający Holender przepływał także całkiem blisko „Titanica” na parę godzin przed spotkaniem się ogromnego statku ze swoim przeznaczeniem.
Niewielu osobom dane było pożyć wystarczająco długo, aby podzielić się wrażeniami z obserwacji Latającego Holendra. Zazwyczaj, ci którym dane było go zobaczyć kończyli życie w gwałtowny, nie raz dziwny sposób tak jak na przykład pewien marynarz, który dzień po ujrzeniu statku spadł z masztu, ponosząc śmierć na miejscu.
Jednakże wyjątkowe szczęście miał przyszły król brytyjski- Jerzy V. Przebywając w 1881 roku na pokładzie „HMS Inconstant” nie tylko przeżył spotkanie z Latającym Holendrem, ale opisał go w dzienniku pokładowym. Podkreślał szczególnie dziwny, czerwony blask bijący od statku- widmo.
W bardziej dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2
silda 2006-10-31

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2010-07-30 02:17:22 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2006-11-01 15:10:58 Pretorianka(15) sclavia:

Braciszek dał plamę i nie skomentował pracy to ja skomentuję...

Po pierwsze... historia ciekawa, bo, prawdziwa... tyle o ile, ale zawsze ;) podane daty, nazwy statków, ładnie i porządnie, w kolejnośći, za to plus :)
Za to jeśli chodzi o styl... dziwny dość, niby utrzymany w stylistyce opowieści, nieraz patetycznie, ale jest w tym brak konsekwencji, jeśli już nieco patetycznie ma być, to niech będzie do końca...
Interpunkcja... te z leży... no, może nie tak całkiem, ale ma gorączke i chyba potrzebuje gorącej herbaty. Przecinki w nieodpowiednich miejscvach albo ich brak, zdania raz zbyt długie, śmiało można by je rozdielić i zachować przejkrzystość pracy.

To by było na tyle od marudnej dzisiaj nieco Cioci Sclavii, driady znad siklwy, pani zielonego lasu

Pozdrawiam autorkę i czekam na kolejny tekst


2006-11-02 16:03:57 Młodszy strażnik(11) sammael:

Nie skomentowałem, ale teraz to nadrabiam.
Historia ciekawa, ale najbardziej podobała mi się druga częśc, w której pisałaś o wydarzeniach związanych z 'Latającym Holendrem'. Było trochę błędów, ale poprawię je, jak znajdę troche wolnego czasu, by móc się bardziej skupic.
Pozdrawiam piekielnie!
Sammael z Kręgu Serafów, Władca Piekła


2006-11-08 16:59:43 Strażnik wieży(13) kesseg:

Uwielbiam legendę Holendra... szkoda, że przedstawiona jest tutaj w dużum skrócie :(


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl