[Wstecz]Humor, żarty, dowcipy - Gildia jako śmiertelne uzależnienie przenoszone drogą stałego łączaPanie może szukają kogoś? – Zapytał mężczyzna, przerywając niezręczne milczenie, jakie zapadło po tym krótkim incydencie. Po chwili zobaczył bandę pijanym trolli – A, już wiem o co chodzi... Proszę bardzo, wejdźcie, ostatnio te stwory są agresywne, więc często udzielamy schronienia podróżnym... Wchodźcie. Nazywam się Ford. -Eee... bardzo nam miło... – odburknęła zmieszana Evalyn, starając się nie patrzeć na rozpięty rozporek mężczyzny. Ford jakby zrozumiał, czemu dziewczyny są tak zawstydzone i szybko zapiął kalesony. Trzeba powiedzieć, że były to bardzo nowoczesne portki – zamek był jednym z tych nielicznych gnomich wynalazków, które powoli zaczęły wypierać guziki. Tak, te portki podkreślały wysoki status społeczny tego człowieka.
–Eee, to wszystko przez Mistrza... Postanowił, ze jedyny wychodek na terenie gildii będzie płatny... no
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki i... eee... Możecie tu zostać na dłużej, tylko musicie wpierw pogadać z Najwyższym Mistrzem.
-A kim on jest? I gdzie go znajdziemy?
-Za dużo byście chciały wiedzieć. Macie z nim tylko porozmawiać, więc nie potrzebne Wam są takie szczegóły. – odparł opryskliwie Ford i zostawił je na ulicy.
Dziewczyny popatrzyły po sobie niepewnie. Gildia była zupełnie inna niż oczekiwały. Spodziewały się jakiegoś pałacu, a tu pierwsze co zobaczyły to drewniana karczma oraz wielki bilboard – reklama Allegro.
Wokół mnóstwo się działo. Wielu krasnoludów wchodziło do tawerny, by po chwili wylecieć przez szybę. Jakaś para elfów zajęta była grą w kulki za pomocą małych, kanciastych kostek. Wielki, błyszczący i wysmarowany wazeliną smok ze smakiem pożerał mroczną elfkę.
Nagle podeszła do nich pewna kobieta:
-Witajcie, jesteście tu nowe? Jestem tutejszą kapłanką księżyca, a mówią mi Luna...
-Nieprawda, wszyscy jej mówią Loony! – rzuciła jakaś postać, szybko niknąc w wejściu do gospody.
– Chodźcie. - Luna udała, że nie słyszała docinki, i że nie widzi zataczających się ze śmiechu elfów, którzy obserwowali cała scenę - Zaprowadzę was do komnaty Najwyższego Mistrza.
Dziewczyny nic nie odpowiedziały, tylko podążyły za kapłanką.
Luna prowadziła je przez wąskie, błotniste ścieżki; Dróżki sprawiały wrażenie, jakby projektował je ktoś pijany, głównie dlatego, ze tak właśnie było. Przechodziły między długowiecznymi drzewami, omijały długowiecznych elfów i podziwiały długowieczne pomniki długowiecznych przodków długowiecznych członków gildii. Pomniki były wspaniale przyozdobione długowiecznymi gołębimi odchodami.
Po paru minutach znalazły się przy wrotach pałacu Najwyższego Mistrza. Przed blokiem stało kilka osób z tabliczkami „Mistrzu, nie odchodź”, obok nich parę osób trzymało flagę z ogromnym hasłem „Mistrzu wróć!”. Vivianne i Evalyn ze zdziwieniem popatrzyły na Lunę:
-Ach, kiedyś Mistrz odszedł z gildii. Były to straszne czasy, zapanowały ciemność i chaos. Gildia była słaba dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 ender 2004-11-14 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-09-09 11:48:45 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|