Fantastyczna rozrywka


[Humor, dowcipy, zabawne historyjki]


Sauron - Władca Pierścienic

[blok]- Saurooooon - przez korytarze całej Mrocznej Wieży niósł się donośny kobiecy krzyk. To wznosił się, to opadał. Był przerażający, pełen strachu i męki. Siedzący w swej komnacie Sauron, posłyszał go i uniósł zdziwiony głowę. „Znowu to samo” pomyślał i pochylił się nad swoją kryształową kulą. Obmyślał właśnie nowy plan, jak szybko i skutecznie zaszkodzić tym kurduplom z Hobbitonu.
- Saurooooon - tym razem krzyk był jakby bliżej. Opędzając się od niego jak od denerwującej muchy, postać w czerni machała ręką w stronę drzwi, ciągle patrząc w kryształową kulę. Tak właśnie zastała go ekipa składająca się z Sama i Froda.
- Ty, Frodo czy my oby na pewno jesteśmy we właściwej wieży - spytał konspiracyjnym szeptem Sam.
- No... - powiedział Frodo wyciągając spod płaszcza mapkę - Tak to tutaj. Na pewno, a on to pewnie Saruman - schował mapkę z powrotem pod koszulkę i zatarł ręce.
- Ee.. może i nie jestem zbyt inteligentny, ale coś mi się wydaje, że nie. Gandalf mówił, że Saruman ubiera się na biało i jest potężny i mądry, a ten tutaj wygląda jak wariat, zobacz jak sobie rączką macha... - Sam przyglądał mu się z powątpiewaniem.
- Aaa..Sauron, ja już nie mogę- nagły krzyk poderwał obu hobbitów z ziemi, na której uklękli oglądając mapkę.
- Cccooo? - wyrwał się Samowi okrzyk grozy - Cholera Panie Frodo, źle trafiliśmy...i co teraz, t-to przecież sam Sauron.
Tym razem postać w czerni gwałtownie odwróciła głowę. Dwie małe figurki, zbladły, a przy tym potężnym jak troll wielkoludzie wyglądały jak mróweczki.
- Sa...aamie słyszałeś może kiedyś bajkę o magicznej fasolce? - spytał drżącym głosem Frodo.
- Nie, panie Frodo, a o czym to jest - żądny opowiadań Sam, totalnie olał zbliżającego się Saurona.
- No, no.. jak to nie słyszałeś?!! - oburzony Frodo spojrzał na niego karcąco.
Saurona jakby przystopowało. Te dwie szkaradne myszy, ośmielają się go nie bać? Ha! One z niego kpią. On im zaraz pokaże.
- Saaauroon... -krzyk kobiety, wszystkim przebiegł po plecach zimny dreszcz.
”Jego sługi kogoś torturują” pomyślał Frodo i kolejny dreszcz przebiegł mu po plecach.
Sauron osobiście postanowił zająć się gośćmi. Sam został przywiązany za ręce do stołu, zaś Frodo do krzesła, przy czym Sauron najwyraźniej chciał się nad nim w okrutny sposób znęcać. To było za wiele dla biednego Sama, zamknął przerażone oczy.
- Auu...Nieeeee - ten okrzyk bólu z pewnością nie należący do Froda, rozdarł powietrze. Sam otworzył oczy. Frodo ciągle przywiązany do krzesła, patrzył na wiszącego w powietrzu Saurona. Wielka kobieta trzymała go za ucho i mocno nim potrząsała.
- Auu... mamo puść, proszę to boli... - Sauron płaczliwie mrużył oczy.
- Puść tak? - kobieta postawiła go wreszcie na ziemi, a ten rozcierając ucho jedną ręką, drugą rozluźniał węzły na rękach Froda.
- Ile razy można cię wołać? Hę? Ta twoja, przeklęta hodowla Dżdżownic rozlazła się po całej kuchni. A ty co głuchy? Tydzień temu Władca Ślimaków, teraz dżdżownic...
- Pierścienic... - sprostował cicho Sauron.
- Milcz!!! Jeszcze mi brakuje, żeby mi tu zaraz Gandalf ze skargą przyleciał, że znowu bijesz jego podopiecznych... - jakby w odezwie na te słowa zjawił się sam Gandalf.
- Co tu się dzieje? Frodo znowu schrzaniłeś, ile razy będziemy jeszcze ćwiczyć nawigację..? No odpowiesz mi ? Czy ty w ogóle wiesz gdzie jest północ? - spytał zdenerwowany równocześnie witając się z kobietą.
- Tam? - spytał Frodo machając ręką w pierwszą lepszą stronę.
- Tam to jest wschód, półgłówku - Sauron z wyższością uniósł głowę.
- Nie odzywaj się bachorze... wybacz Gandalfie, on ciągle myśli, że jest potężnym Władcą - kobieta złapała chłopca za ramię i mocno ścisnęła co widać było po minie trzymanego.
- Nie przejmuj się moja droga... ale my już chyba pójdziemy - Gandalf pożegnał się z kobietą i wypchnął hobbitów na korytarz, jeszcze przez chwilę przebrzmiewały głośne uwagi czarodzieja – Czy wy nie mogliście po prostu zapytać kogoś po drodze gdzie jest Orthank? Tylko jak ci niedorozwinięci pchać się do Barad-dur...
Kobieta została w pokoju z kulącym się w kącie Sauronem.
- A teraz mój drogi panie zamiast nasyłać na pola tych biednych hobbitów stada stonek, marsz do kuchni wyzbierać te pierścienice bo już mi się pewnie do pokojów porozłaziły...

[/blok]


Autor: 108


Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.

ZAMKNIJ
Polityka prywatności