Niewidzialny Uniwersytet


[Zbrojownia]


Ostrze Mrozu

[blok]Któż z nas nie słyszał o potężnym mieczu króla Artura, Excaliburze, zapewne nie tylko do mnie dotarła opowieść o sławnym Żądełku i ogromnym Glamdringu. Ten sławy oręż zna prawdopodobnie każdy miłośnik fantastyki( no może prawie każdy). Ale czy jest tu ktoś, kto słyszał o pradawnym Ostrzu Mrozu? Wielu z was na pewno( mam tu na myśli fanów Warcrafta) podniosło rękę do góry, ale jest tu zapewne kilka osób, które o tej broni nie mają pojęcia. Jeśli jesteście ciekawi chętnie przytoczę wam jego historię, tylko usiądźcie. Więc nie szczędźmy słów, tylko zaczynajmy opowieść…


Pierwsza wzmianka o tejże broni znajduje się dopiero w trzeciej części sagi gry Warcraft, ale odgrywa tam bardzo istotną rolę. Oręż ten został wykuty przez samego Króla Lisza, czyli dowódcę zbuntowanych nieumarłych. Zapewne wytwarzał tą że broń w perspektywie przyszłości, ale o tym później. Kiedy skończył swą pracę, wbił Ostrze w zlodowaciałą skarpę na wyspie zwanej Nothrend i rozkazał swoim sługą strzec go za wszelką cenę. Dobrze byłoby wam wiedzieć, iż stwory to były potężne. Ich siła i wiedza stwarzała je tajemniczymi a za razem bardzo strasznymi. I tak przez wiele lat oręż ten tkwił na zapomnianym lądzie czekając na śmiałka, który odważy się go wydobyć ze zlodowaciałej góry. Król Lisz także wypatrywał tego momentu, aż wreszcie się doczekał. Pewnego dnia do wyspy przybił jakiś statek, a dobrze byłoby wam wiedzieć, że była to łódź królewskiego syna. Zapewne męczy was pytanie, po cóż osoba tak wielkiej rangi przybywa na opuszczoną i mroźną wyspę. Otóż Artas( takie imię miał właśnie ów człowiek) nie bez powodów przepłynął prawie cały ocean, aby tu dotrzeć. Przywiodła go tu żądza zemsty i nienawiść do pewnego demona, Malganisa, który pozamieniał połowę ludności miasta, w zombi. Po tym złym uczynku Malganis, chcąc się ratować wyruszył na pradawną wyspę Nothrend, gdzie miał nadzieję, że nie przybędzie Artas.
Jednak mylił się, młodego księcia to nie zniechęciło i rzucił się w pogoń za mordercą. I właśnie o to chodziło Liszowi, wszystko układało się po jego myśli. Jeszcze bardziej pomógł w planie Muridan, stary przyjaciel Artasa, który opowiedział mu o Ostrzu Mrozu i zachęcił do wspólnego szukania artefaktu. Oczywiście Książe zgodził się, gdyż gotów był na każde poświęcenie.
Po długiej i męczącej wędrówce dwójka przyjaciół dotarła do starożytnego miecza. Tkwił on zanurzony w czeluści lodu i tylko czekał aż ktoś go dobędzie. Pierwszy do Ostrza podszedł Muridan, jednak po chwili zaniemówił. Tak jak wam wcześniej wspominałem Król Lisz nie wykuł tej broni po to by służyła za zwykły miecz. Musiał on mieć w tym jakiś interes. I jak się domyślacie taki właśnie był, bo na klindze Ostrza Mrozu, wyryte słowa własnoręcznie przez Lisza:, „Kto posiądzie tąże broń, na zawsze w szponach jej pozostanie, a żadne moce przepowiedni nie złamią” I w tym właśnie tkwiła cała trudność, no, bo kto miał zamiar stać się niewolnikiem własnego orężu. Artasowi jednak taka myśl nie przeszła przez głowę, opętany manią zemsty, wyrwał miecz ze skarpy i ugodził nim swego przyjaciela. I tak rozpoczęła się „sława” Ostrza Mrozu, już po kilku dniach cały świat znał tą broń i nie był się wstanie ochronić się przed jej potęgą. Sam królewski syn, który po pewnym czasie stał się potworem nie potrafił zapanować nad mocą miecza. Można powiedzieć, że stał się jego częścią, nierozłączną częścią…

Teraz może kilka słów o wyglądzie Ostrza Mrozu. Jest to miecz masywny i wielki, zapewne trzymany oburącz. Na jego klindze wyryte są słowa przepowiedni. Jego ostrze jest jakby postrzępione, głownia jest ozdobiona wizerunkiem głowy trupa, z którego nozdrzy lecą opary dymu.[/blok]


Autor: 694


Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.

ZAMKNIJ
Polityka prywatności