Niewidzialny Uniwersytet


[Artykuły]


Astronomia i astrologia po arabsku

[blok]Wielu z nas słyszało o Stonehenge, o Dogonach, o Sumerach… Wszyscy oni zadziwiają nas swoim stanem wiedzy na temat astronomii oraz jej pochodnej - astrologii. Co drugi czytelnik bierze do ręki gazetę i czyta bzdurne horoskopy układane przez domorosłe wróżki nie zdając sobie sprawy z tego, że układ znaków zodiaku został ustalony ponad 3000 lat temu na podstawie obserwacji nieba. Dziś wszystko się poprzesuwało - niektóre znaki zodiaku skróciły i tak przesunięty czas panowania, niektóre go wydłużyły do ponad 40 dni, pojawił się trzynasty znak - Wężownik… Dlaczego tak zostało i nie wprowadza się poprawki z tytułu ciągłego ruchu ciał niebieskich? Pojęcia nie mam, tu można tylko spekulować, ale mam pojęcie, kiedy tak naprawdę nastąpił ruch zwrotny w rozwoju astronomii i astrologii.
Być może zostanę posądzony o jakieś niejasne sympatie z Arabami, ale znowu moje rozważania historyczne powędrują na bliski wschód, w czasy, gdy rozwinął się islam, rozkwitła sztuka, literatura i wiedza. Zabawnie to brzmi w konfrontacji z ówcześnie żyjącymi wojującymi wyznawcami tej wielkiej religii, ale wtedy wyznawcy islamu byli ludźmi miłującymi pokój i szlachetnymi, nawet we współczesnym tego słowa znaczeniu. Niedowiarkom polecam historię Saladyna.

`Ilm an-nudjum - `ilm an-Tandjim

W VIII wieku zostało przez arabów przywiezione z Indii dzieło astronomiczne „Sidhanta”. Szybko je przetłumaczono na arabski i równie szybko zyskało ono niespotykaną popularność. Oczywiście daleko tej książce do popularności kryminałów Agaty Christie, niemniej jednak w niedługim czasie od publikacji tłumaczenia dzieło to stało się punktem wyjścia dla systematycznych badań uwieńczonych wspaniałymi sukcesami. Wykorzystując głównie to dzieło oraz posiłkując się innymi tłumaczeniami z sanskrytu, z języka pahlawi oraz greki, wielki astronom i matematyk Chwarizmi (IX wiek n.e.) opracował znane i powszechnie używane tablice astronomiczne, zwane „zidj”, będące opracowaniem bazowym dla całego świata arabskiego oraz łacińskiego aż do połowy renesansu. Opracowanie tych tablic zbiegło się w czasie z publikacją sławnego dzieła astronomicznego Ptolemeusza „Almagest”, co zawdzięczamy tłumaczeniom Thabita ibn Kurry oraz szkoły Hunajna ibn Ishaka. Nowa nauka mogła się rozwijać.

W niedługim czasie astronomia do spółki z astrologią zyskały możnych protektorów, którzy w nowych naukach upatrywali klucz do zrozumienia wszechświata. Na osobiste polecenie samego kalifa Mamuna wspieranego przez najbogatszych mecenasów sztuki i nauk zbudowano wielkimi nakładami dwa obserwatoria astronomiczne: na górze Kasjun w Damaszku i w Bagdadzie. Wyposażono je w najnowsze zdobycze wiedzy: astrolabium, globusy oraz całą masę niezbędnych instrumentów. Nauka rozwijała się w takim tempie, że już pod koniec IX wieku oprócz dwóch wspomnianych obserwatoriów istniały dwa następne, jedno zbudowane z inicjatywy trzech braci, matematyków z zamiłowania, synów Musy ibn Shakira (który wcale nie jest krewnym uroczej piosenkareczki Shakiry!), drugie zaś z polecenia księcia z dynastii Bujjidów, Sharaf al-Dual. To było na wschodzie, a co wtedy działo się w Polsce? Pokojowo nastawiony do świata cesarz Niemiec Otton III wyruszał właśnie w drogę do Gniezna na spotkanie z polskim księciem Bolesławem, synem Mieszka. W zdobionej skrzyni wiózł dar niezwykły - relikwię, włócznię świętego Maurycego, którą zamierzał podarować księciu, aby go udobruchać i przekonać, co do kwestii zjednoczenia Europy. Spotkanie było wielkim sukcesem obu władców, nieszczęśliwie dobrotliwy i pobożny Otton zmarł wkrótce potem. Unia Europejska musiała czekać na zaistnienie jedyne tysiąc lat… Ale zanim Otton, który sądził, że ziemia jest płaska, a gwiazdy to pokutujące dusze, dojechał do Gniezna, pogańscy - bo przecież arabscy - astronomowie badali już niebo. Obserwacje i obliczenia takich znakomitości, jak Biruni, Abu`l Wafa (? - 997 AD), Fargani, Battani, czy Abu Mash-ar (? - 886 AD) były zadziwiająco dokładne i wywarły ogromny wpływ na rozwój nauki nie tylko w świecie arabsko - muzułmańskim, ale także w średniowiecznej Europie. Badania nieba oraz wpływu układu gwiazd na ludzki los kontynuowano w Hiszpanii, która - poprzez ręce Hunów w V w n.e. trafiła pokrętnymi drogami we władanie monarchów arabskich. Było to możliwe głównie dzięki bardzo hojnemu patronatowi tamtejszego kalifa z dynastii Ommajidów oraz kilku możnych tego świata wspierających naukę. Najsłynniejszymi ośrodkami badawczymi były: Kordoba, Sewilla i Toledo. Najsłynniejszymi uczonymi tego regionu byli Ibn Tufajl, Bitraudji, Madjriti, Zarkaui oraz Djabir Ibn Aflah (zm. 1140 AD). Ponieważ kalifat zachodni graniczył w większości z państwami Europy zachodniej, dzieła wyżej wymienionych uczonych bardzo szybko zostały przewiezione do strefy kultury łacińskiej i przetłumaczone. Zapoczątkowało to astronomiczno-astrologiczny boom w Europie, a takie słowa arabskie, jak „samt” (arab. - droga) przeniknęły do naszego języka jako zapożyczenia: „as-samt” - azymut, „samt-ar-ras” - zenit (trochę zniekształcony). Oprócz tego przyjęto wiele nazw gwiazd, konstelacji oraz ciał niebieskich.
Jak już pewnie wszyscy się domyślili, możni arabskiego świata nie wspierali rozwoju nauki bezinteresownie. Astronomia była tylko wstępem do astrologii, a ta dawała możliwość poznawania losów ludzkich. Wiara w ingerencję gwiazd w losy ludzkie była tak silna, że wielu uczonych arabskich poświęcało życie na poszukiwanie w literaturze greckiej, indyjskiej, czy też perskiej wszelkiej wiedzy astrologicznej. Astrologowie cieszyli się na dworach władców wielkim powodzeniem, lecz należy nadmienić, że był to tak zwany zawód obarczony pewnym ryzykiem zawodowym, szczególnie, gdy przepowiednie były przykre lub po prostu nie sprawdzały się. Pomimo faktu, że ortodoksyjni muzułmanie widzieli w astrologii próbę wdarcia się człowieka w kompetencje boskie, nauka ta cieszyła się także dużą popularnością wśród prostego ludu.

Dzięki wielu odkryciom, obserwacjom, obliczeniom i opisom arabskie traktaty astrologiczne tłumaczone na łacinę są uważane za jedne z najwcześniejszych drukowanych książek w Europie. To dzięki tym traktatom Galileusz śmiał dodać „…a jednak się kręci”, a nasz rodzimy Kopernik napisał „De revolutionibus…”[/blok]


Autor: 2454


Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.

ZAMKNIJ
Polityka prywatności