Niewidzialny Uniwersytet


[Artykuły]


Baśnie - i ty możesz być Czerwonym Kapturiekm...

[blok]Baśń – zmyślona opowieść dla dzieci? Nic nie znaczące zajęcie czasu maluchów? Zastępowalna kreskówkami? Od najdawniejszych czasów matki opowiadały dzieciom historyjki, które same tworzyły, lub powtarzały znane historie ludowe. Słowniki przypinają baśni metkę utworu narracyjnego o treści fantastycznej, którego fabuła przedstawia dzieje bohaterów swobodnie przekraczających granice między światem realnym a tym, rządzonym przez siły nadnaturalne.
Nadnaturalne? Czy to dobre słowo? Nie będę się tutaj rozwodzić nad samą definicją słownikową, bo, po pierwsze, to tylko definicja, a po drugie, to już zrobił doskonale Tolkien w eseju „O baśniach”. On rozwijał problem niechęci dorosłych do baśni, i mówił o nich, jako o ucieczce, uzdrowieniu i drodze do wolności. Niewielki fragment eseju poświęcił dzieciom, jednak ja postaram się go rozwinąć od innej strony. Jednak, na początek kilka słów o pochodzeniu baśni: zasadniczy kanon europejskiej tradycji baśniowej ukształtował się w średniowieczu z połączenia tematów orientalnych - baśni indyjskich i arabskich, motywów mitologii antycznej oraz wątków pochodzących z literatur różnych regionów Europy. Wymyślane historie nie zawierały morałów, jednak były „rozrywką” dla najmłodszych i troszkę większych dzieci. Opowiadane były i pisane z myślą o nich. Klasyczny zbiór baśni opracował w końcu siedemnastego wieku Charles Perrault (Kot w butach, Śpiąca Królewna, Czerwony Kapturek), z początku dziewiętnastego wieku pochodzi zbiór baśni braci Grimm(Roszpunka, Kopciuszek, Złota Gęś), które są czytane i opowiadane do dzisiaj. Najbardziej popularnym zbiorem literackiej baśni europejskiej pozostają do dziś Baśnie Hansa Christiana Andersena z roku 1847. Innymi, mniej znanymi twórcami pozostają Andrew Lang (Rumpelszkin, Piękna i bestia), Beatrix Potter (Trzy Małe Świnki), John Harris (Brat Królik) czy wielu innych.
Literatura fantasy często czerpie z baśni, zarówno jeśli chodzi o budowanie świata przedstawionego, fabułę, bohaterów, rekwizyty. Jednak fantasy, jest bardziej rozwinięte, przepełnione wyższymi wartościami, wartościami innymi, mniej zrozumiałymi dla 5latka, czasem przerażającymi. Nasuwa się pytanie, jakie wartości posiada baśń skierowana do kilkuletniego dziecka? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, jednak w trakcie rozważań nad sensem baśni, dochodzi się do wniosku, że wartości tych jest wiele i ich moc jest ogromna.

Właśnie już takie kilkuletnie dziecko na samym początku swojego życia, którego nie będzie pamiętać za kilka lat, staje przez gigantyczną ilością problemów. Z jednej strony jest to poczucie własnej tożsamości i pragnienie matki, a z drugiej świadomość potrzeby bycia „oddzielnym” od niej, a na to wszystko nakłada się rywalizacja z rodzeństwem, chęć posiadania już koleżanek, kolegów, bycia kochanym, niezrozumiałość zasad rządzących światem. Nagle okazuje się, że inni, nie będąc rodzicami, traktują je inaczej, a to co można w domu, nie wolno na zewnątrz. W ten sposób w dziecku rodzi się od najmłodszych lat pytanie: „jak żyć?”. Jak zachować siebie, jednocześnie będąc z innymi? Co gorsze ten problem coraz częściej dotyczy także dorosłych i dorastającą młodzież, którzy nie zostali nauczeni , między innymi przez baśnie, jak znaleźć wyjście z takiej sytuacji. Nie wiedzą, kim są, nie wiedzą, jak mają się poruszać w skomplikowanej rzeczywistości. W takiej sytuacji często jedynym sposobem jest praca z baśniami, w których bohaterowie walczą ze smokami, wspinają się na szklane góry i zdobywają księżniczki. Bohaterowie tych opowieści znajdują wyjście z najbardziej nieprawdopodobnych historii - ”ja nie mogę dać sobie rady nawet z byciem wyzywanym albo bitym w szkole…” – pomyśli dziecko. Może powinienem po prostu pouczyć się trochę od Głupiego Jasia?
Z psychologicznego punktu widzenia, to właśnie baśni uczą najmłodsze dzieci jak żyć, one dają im przykłady. Niestety w dzisiejszych czasach książki czy opowieści zapracowanych, ale kochających matek są zastępowane kreskówkami i kolorowymi bajkami Disney’a. A te już, docierają do świadomości dziecka całkowicie wyprane z jakichkolwiek właściwości terapeutycznych. Wyobraźmy sobie teraz siebie jaki kilkuletnie dziecko, powoli czytające baśń o Królowej Śniegu. Chyba wszyscy do dziś w wyobraźni wcielamy się w nasze ulubione postaci. W naszej głowie już widzimy siebie jako Kay’a albo Gerdę, już wcielamy się w ich ciała, już jesteśmy tymi dziećmi przeżywającymi piękne przygody i wychodzącymi z nich cało, bo przecież zło musi być zwyciężone przez dobro. To nam pomaga w realnym świecie później, daje nam nadzieję i wiarę. Skomplikowane są procesy podświadomości zachodzące w ludzkiej głowie, jednak te „przeżyte już wcześniej” przygody pomagają nam przeżyć te realne. Symbole, wytworzone przez setki i tysiące lat w celu leczenia psychiki, zostały w animowanych baśniach zagubione. Zmieniły się w śmieszne i piękne postacie Disney’a. Co gorsza, owe przeniesienie na ekran baśni spowodowało, iż została wyłączona wyobraźnia. To, co kiedyś musiało zostać wyobrażone i, co za tym idzie, zasymilowane przez dziecko, jest dzisiaj podane w łatwej i spłyconej formie, a w konsekwencji, dziecku coraz trudniej jest utożsamić się z Kay’em czy Gerdą. Te postacie nie mają już twarzy dziecka, ale Disney’a, te historie nie są już historiami dziecka, ale telewizji. Zostajemy pozbawieni możliwości odnajdywania w baśniach swoich problemów i lęków, a także sposobów radzenia sobie z nimi.
Czy teraz, kiedy to nie my wpadliśmy do studni za igłą, to nie my przeszliśmy na drugą stronę lustra czy znaleźliśmy bajkowy świat w szafie, będziemy się bali życia i nieznanego? Właśnie teraz, kiedy to Myszka Miki, Kaczor Donald czy ktoś jeszcze inny przeżywał wspaniałe historie, my zostaliśmy sami w ciemnym pokoju, zagrożeni zewsząd napaściami potworów z szaf i spod łóżek. Nikt już nie mówi, że damy sobie radę, że dobro musi wygrać, że prawda jest wynagrodzona a kłamstwo i chciwość są złe. Nikt już nie zapewnia, że piękno nie musi być widoczne na pierwszy rzut oka, a brzydota może kryć się w najpiękniejszym ciele. Zaletą baśni jest to, iż nauczycielem jesteśmy my sami, a cała lekcja odbywa się prawie bezboleśnie na poziomie nieświadomym. Co więcej, często nieświadomość miesza się z wydarzeniami istniejącymi na płaszczyźnie świadomej. Dziecko słuchając baśni przenosi na bohaterów swoje własne problemy (których nie jest w stanie samo rozwikłać), i pozwala aby owi bohaterowie je rozwiązywali. Może więc dojść do sytuacji, kiedy dziecko przepełnione nienawiścią do matki, zamiast kumulować złość na całe życie, po prostu...”uśmierca&(...) swoją matkę w baśni. Staje się Jasiem i Małgosią, którzy wsadzają do pieca Babę Jagę - będącą w rzeczywistości negatywnym obliczem matki. Po "uśmierceniu" negatywnego modelu matki, dziecko przeżywa swoiste „catharsis” - oczyszczenie. To co złe w matce zostało zamordowane i powstało w psychice dziecka miejsce na inną, kochającą matkę.
Tak więc, odpowiadam teraz na pytania wcześniej zadane: Baśń nie jest tylko zmyśloną opowieścią dla dzieci, jest „wzorowana” na naszym życiu, i nie tylko dla dzieci, bo i dla dorosłych ma znaczenie. To nie jest nic nie znaczące zajęcie czasu dla maluchów, to podstawy ich pierwszej filozofii życiowej, to nauka moralności, wiary, nadziei i miłości. Ich znaczenie jest wielkie, zarówno dla młodzieży, jak i maluchów i dorosłych. Nie można ich zastąpić kreskówkami, na pewno to nie to samo. To tak, jakby Tolkien zamiast Sześcioksięgu narysował Komiks. Więc, nie pozwólmy telewizji wyprzeć nasze korzenie, wartości, nasze pierwsze przygody, niech Myszka Miki nie zastąpi świadomości naszych dzieci.


[/blok]


Autor: 70


Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.

ZAMKNIJ
Polityka prywatności