Warning: include() [function.include]: SAFE MODE Restriction in effect. The script whose uid is 99 is not allowed to access /home2/fantasy/public_html/li/orn2/1fb313b24e0d7e171f3c289787349723-sys.php owned by uid 825 in /home/fantasy/public_html/html_format.php on line 213
Warning: include(/home2/fantasy/public_html/li/orn2/1fb313b24e0d7e171f3c289787349723-sys.php) [function.include]: failed to open stream: Success in /home/fantasy/public_html/html_format.php on line 213
[Wstecz]Krainy Fantazji - Serce Lasu1.
W karczmie panował tłok. Na poustawianych pod ścianami ławach siedziała ciżba istot mieszanego pochodzenia. Widać było miejscowych chłopów, tęgich, jasnowłosych górali, można było dostrzec kupiących się w kącie krasnoludów, gdzieniegdzie siedział elf, bądź półelf, lubo z gatunku tych północnych górskich elfów, przez ogół nazywanych Svartelfami. Na osobnym zydlu, przy kominie, siedział nawet ork. Beztrosko chłeptał grochówkę, mlaskając przy tym i cmokając. Nie musiał się niczego obawiać. Tu, w Svartliku, ludzie byli tolerancyjni. Ludzie, elfy, krasnoludy, orkowie i inne rasy żyli tu sobie we względnym mirze, z rzadka jeno przerywanym jakąś drobną wojenką między dwoma plemionami, bądź sporem rolników o miedzę.
- Nie było łatwo, ale się udało. – mruknął Gwydion Larean, odrywając usta od kufla pienistego piwa. –
Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki Jesteśmy po drugiej stronie Gór Jastrzębich.
Dawid, siedzący obok druida, podniósł głowę znad stołu, na którym złożył ją po piątym, czy szóstym kuflu piwska.
- No… Juści… - czknął. – Ale co dalej?
- Myślę, że powinniśmy się trzymać razem. Mówiłeś kiedyś, że jesteś spragniony przygód. Jeśli nasza przeprawa przez góry nie zniechęciła cię do nich, to myślę, że podróżując ze mną znajdziesz ich aż za wiele. Ale, ale… Dziś nie myślmy o jutrze. Dziś przecie święto. Vindurlen. Dzień Sierpa. Hej, gospodarzu. Sam tu z baryłką piwa i tacą mięsiwa!
Karczmarz, niski, brodaty krasnolud w te pędy przybiegł dźwigając antałek, w którym coś wdzięcznie chlupotało, a zasię podszedł do rożna i po chwili wrócił z półmiskiem pełnym pieczonej baraniny.
- Zdrowiee! – darł się półork, salutując kuflem. – Zdrowie wszystkich tu obecnych, a przede wszystkim zdrowie naszego hojnego gospodarza.
Wychylił naczynie jednym łykiem, a za jego przykładem poszła większość zgromadzonej w karczmie ludności.
Psion po kolejnym osuszonym kuflu stracił siły już do imentu i zsunął się z ławy pod stół, gdzie smacznie zasnął, chrapiąc rozgłośnie.
- Słabeusz. – skomentował Larean, po czym wstał i chwiejnym krokiem ruszył ku drzwiom.
Po chwili wrócił, wyraźnie trzeźwiejszy. Rozejrzał się ciekawie po izbie, patrząc, kogo by tu można było zaczepić. Jego uwagę przykuł siedzący na zydlu koło komina ork, który skończył już zupę, a teraz usiłował oczyścić ubranie z resztek jedzenia, zlizując je językiem. Gwydion podszedł bliżej i, poszukawszy wpierw wolnego zydla, usiadł koło orka.
- Witaj. – rozpoczął rozmowę. – Miło spotkać swojaka na obczyźnie.
Ork uniósł oczy znad czyszczonej właśnie włosiennicy i spojrzał prosto w oczy druida.
- Ty człowiek, ja snahr. – ozwał się chrapliwym basem. – My żadne swojaki.
- Nie jestem człowiekiem. Jestem półorkiem. dalej>> Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 kovaal 2006-03-30 [Wstecz] [Strona główna]
 | | 2010-07-30 02:18:04 WOW(666) Brat G:
To byla reklama Do tej pory nie dodano komentarzy. | |
[Wstecz] [Strona główna]
|