Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32725463
Odwiedzeń: 14997128
Unikalnych: 13963759



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Akademia - Jak Polska będzie wolna, wówczas będziemy tańcowali i balowali, – czyli o życiu towarzyskim artystów w dwudziestoleciu międzywojennym

w dopuszczaniu nowych ludzi. Janusz Stradecki w opracowaniu poświęconym grupie Skamander wyraźnie dzieli bywalców cukierni na stałych i półstałych, wskazuje również na fakt pojawienia się w latach trzydziestych innych ugrupowań mających swoje stoliki w słynnej cukierni. Zaczęli się w niej gromadzić twórcy z warszawskiej Kwadrygi, którzy starszym od siebie kolegom zarzucali przede wszystkim zbyt wszechwładne wyrokowanie o świecie artystycznym. W krytyce tej jest dużo prawdy, gdyż wpływ poglądów płynących ze stolika na pięterku na ówczesne życie kulturalne Warszawy był bardzo znaczący, co potwierdza sam Antoni Słonimski w jednej ze swoich Kronik Tygodniowych. Już teraz przyszli akademicy po trzy razy dziennie przybiegają do Ziemiańskiej dopytywać się, czy aby papiery nie nadeszły. Klimat i sława „Małej Ziemiańskiej”, sprawił, iż cukiernia

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

z Mazowieckiej zaczęła przyciągać do siebie także ludzi zupełnie ze światem artystycznym nie związanych, których Jerzy Szwajcer charakteryzuje jako snobów, których próżność zaspokajał sam fakt przebywania w jednym lokalu ze znanymi osobistościami. Przychylnością twórców nie cieszyły się także stoliki nazywane mokrymi, przy których przesiadywały panie z towarzystwa obgadujące każdego kogo złowiły swoim wzrokiem. Na zakończenie tego wątku warto wspomnieć o grupie zwanej przez niektórych historyków literatury wojskową Ziemiańską, która odcisnęła swoje piętno także na wydarzeniach politycznych. Odnosiła się ona do grupy bliskich marszałkowi Jozefowi Piłsudskiemu pułkowników, którzy byli zaprzyjaźnieni z poetami ze Skamandra. Należały do niej takie osobistości ze świata ówczesnej polityki jak: Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Adam Koc, Józef Beck, Walery Sławek. Politycy rzadko oddawali się literackim pasjom, wyjątek może stanowić Wieniawa, częściej koncentrując się na towarzyskich rozrywkach, wśród których bezapelacyjnie pierwsze miejsce zajmowała gra w brydża. Zalety tej niezwykle popularnej gry karcianej najtrafniej opisał jeden ze skamandrytów. Dużo się mówi o tej karcianej pasji działaczy ze stronnictwa rządowego. Sądzę, że gra w brydża jest bardzo odpowiednim zajęciem dla polityków. Jest to gra, która uczy pokory i trzeźwej oceny własnych możliwości. Gracze rzadko bywają okrutni. Brydż jest surogatem walki, daje sposobność do okazywania władzy i pozwala na wyładowanie nadmiaru energii spekulacyjnej. Polityk wstaje od gry zmęczony. Jest to stan ogromnie pożądany, gdyż wszyscy ludzie rozsądni w Europie boją się, nie bez słuszności, nadmiernej energii i ambicji ludzi rządzących.
W okresie, kiedy Warszawa była jeszcze przepełniona powszechną radością z odzyskania wolności, klimat karnawałowy wytwarzany poniekąd przez kawiarnie, bardzo często przenosił się także poza światek artystyczny i docierał do szarego społeczeństwa stolicy. Wynikało to z faktu, iż w dwudziestoleciu międzywojennym, jak w żadnej innej epoce, twórcy szczególnie upodobali sobie żart inscenizowany, który był podstawowym dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
sharin 2008-11-03

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2010-09-08 12:19:32 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2008-12-03 22:19:13 Młodszy wtajemniczony(4) suchy:

No i w końcu przeczytane :D Się zabierałem do tego jakiś miesiąc (jeśli nie więcej), ale skoro wróciły komentarze, to w końcu musiałem to zrobić. W sumie nie żałuję poświęconego czasu. Dowiedziałem się trochę ciekawych rzeczy na temat życia kulturalnego po wojnie. Poczułem atmosferę tamtych lat, tamtych spotkań przy kawiarnianych stolikach. Bardzo podobała mi się historyjka żartu spłatanego Lechoniowi. Facet musiał mieć niezłą minę jak zobaczył to co zobaczył :P Szkoda tylko, że tak mało tego typu anegdotek tu było.
Ale oczywiście zastrzeżenia jakieś też muszą być. Po pierwsze język. Trochę za bardzo naukowe. Brzmi jak referat pisany na zaliczenie. Można to było na pewno napisać w bardziej przystępny sposób. Nie jest oczywiście bardzo źle... ale mogło być lepiej. Po drugie długość. 12 stron to dla mnie przydużo ;) Ja wolę krótsze prace :P Po trzecie cytaty, które powinny być w cudzysłowach, a niestety nie były. Trochę mi to utrudniało zrozumienie tekstu momentami. No i na koniec (to już takie marudzenie tylko) - piosenka o Lwowie mogła być przytoczona po polsku :P
Ogólnie bardzo ładnie drogi Sharinie :)


2008-12-03 23:21:37 Biegły(10) sharin:

:D Strasznie się cieszę Suchy, że Ci się podobało i dziękuję, że znalazłeś czas aby zerknąć na moje wypociny. Mam nadzieję, że kolejne prace będą bardziej wciągające i bardziej przystępne, tzn. mniej w nich będzie naukowego języka. Przyznam się szczerze, że niniejsza praca powstała dość dawno temu i być może nie do końca do mnie dotarło, iż już nie muszę brzmieć naukowo ;)
Jeszcze raz dziękuję!
PS. Piosenka o Lwowie miała być w oryginale aby w jeszcze większym stopniu oddać ducha tamtych czasów ;)


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl