Gildia Fantasy Społeczność twórców miłośników fantasy! Przyłącz się - publikuj prace rozkoszuj się zasobami fantasy. Fantastyka w najlepszym wydaniu!
.:Twój profil:.

Nie zalogowany:

Zaloguj

[ Przyłącz się! ]


.:Portal:.

.:Biblioteka:.

.:Rozrywka:.

.:Światy fantasy:.

.:Online:.

Osób na stronie :

Zalogowanych : 0

.:Statystyki:.

Odsłon: 32725463
Odwiedzeń: 14997128
Unikalnych: 13963759



----[ Reklama ]----


[Wstecz]

Akademia - Jak Polska będzie wolna, wówczas będziemy tańcowali i balowali, – czyli o życiu towarzyskim artystów w dwudziestoleciu międzywojennym

zrodzony z gorączkowej wyobraźni Kamila straszliwy formistyczny potwór – król Sisowat. Tudzież należy pamiętać, iż klimat tworzyły także przebywający w kawiarni poetów osobistości, zarówno te najwybitniejsze, czyli politycy, malarze, aktorzy, jak i zwykli mieszkańcy stolicy.
Wystąpienia pikadorczyków miały miejsce codziennie od godziny 21 i trwały najczęściej do 23, co nie przeszkadzało im wspólnie uczestniczyć w nocnych wojażach po warszawskich restauracjach, kiedy recytacje ich dobiegały już końca. Obecność wielu młodych, świetnie zapowiadających się twórców sprawiła, iż skromny lokal zyskał bardzo szybko uznanie w oczach warszawskiej widowni. Pomimo wstępu wynoszącego pięć marek polskich, hasło: Młodzi artyści warszawscy łączcie się!!! przyciągało wielu ciekawskich, wśród których trafiały się także złote ziarna. Jednym z nich okazał się Kazimierz Wierzyński, który doznaniom z pierwszego pobytu „Pod

Reklamy na stronie Gildii Miłośników Fantastyki

Pikadorem” poświęcił kilka stron swojego pamiętnika. Jak sam przyznaje największe wrażenie wywarł na nim Julian Tuwim, którego piękną wymowę porównał do dźwięków wydobywanych przez Artura Rubinsteina.
Młodzi artyści i związane z nimi postaci nie ustrzegli się jednak i poważnych w konsekwencjach błędów. Na początku marca 1919 roku przenieśli swoje występy do lokalu gastronomicznego J. Kubina, który mieścił się w podziemiach „Hotelu Europejskiego”. Jarosław Iwaszkiewicz wspominając tamto wydarzenie poddaje je ostrej krytyce argumentując, iż w ten sposób zerwali kontakt ze swoją najwierniejszą publicznością, a zastąpili ją burżuje, których po prawdzie poezja nie obchodziła. Spadek zainteresowania, jak i odcięcie się od szerszej widowni sprawiły, iż wieczory poetyckie pikadorczyków przestały funkcjonować pod koniec 1919 roku, co nie oznacza wcale że sami poeci i współpracujący z nimi inni początkujący twórcy zaprzestali swojej działalności.
Spotkania artystów w lokalu na Nowym Świecie dały początek grupie literackiej o nazwie Skamander, której pomysłodawcami była piątka pikadorczyków, która stopniowo będzie przyciągała do siebie także twórców z innych dziedzin artystycznych, jak chociażby malarzy, plastyków i muzyków. Jadwiga Zacharska w swoim opracowaniu poświęconemu wyżej wspomnianym artystom wyjaśnia, iż była to przede wszystkim grupa sytuacyjna, w której genezie decydującą rolę odegrało dążenie do zdobycia dominacji na rynku wydawniczym i czytelniczym, a nie realizacja określonych celów estetycznych. Zjawisko powstawania tego rodzaju stowarzyszeń jest charakterystyczne dla całego życia kulturalnego XX wieku. Po raz pierwszy nazwa Skamander, odnosząca się do wyżej wymienionej grupy poetyckiej, pojawia się na wieczorze literackim w sali Towarzystwa Higienicznego w dniu 9 grudnia 1919 roku, a jej twórcą, był Jan Lechoń, który pomysł zaczerpnął z Iliady Homera oraz Akropolis Stanisława Wyspiańskiego. Chociaż odnosi się ona do rzeki opływającej Troję, młodzi artyści otwarcie zadeklarowali swój główny cel działalności: Wokół Troi, w której zatrzasnęła się dalej>>


Czytaj dalej strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
sharin 2008-11-03

[Wstecz] [Strona główna]

Wasze Komentarze

Zobacz strony: 1

2010-09-08 12:20:25 WOW(666) Brat G:


To byla reklama


2008-12-03 22:19:13 Młodszy wtajemniczony(4) suchy:

No i w końcu przeczytane :D Się zabierałem do tego jakiś miesiąc (jeśli nie więcej), ale skoro wróciły komentarze, to w końcu musiałem to zrobić. W sumie nie żałuję poświęconego czasu. Dowiedziałem się trochę ciekawych rzeczy na temat życia kulturalnego po wojnie. Poczułem atmosferę tamtych lat, tamtych spotkań przy kawiarnianych stolikach. Bardzo podobała mi się historyjka żartu spłatanego Lechoniowi. Facet musiał mieć niezłą minę jak zobaczył to co zobaczył :P Szkoda tylko, że tak mało tego typu anegdotek tu było.
Ale oczywiście zastrzeżenia jakieś też muszą być. Po pierwsze język. Trochę za bardzo naukowe. Brzmi jak referat pisany na zaliczenie. Można to było na pewno napisać w bardziej przystępny sposób. Nie jest oczywiście bardzo źle... ale mogło być lepiej. Po drugie długość. 12 stron to dla mnie przydużo ;) Ja wolę krótsze prace :P Po trzecie cytaty, które powinny być w cudzysłowach, a niestety nie były. Trochę mi to utrudniało zrozumienie tekstu momentami. No i na koniec (to już takie marudzenie tylko) - piosenka o Lwowie mogła być przytoczona po polsku :P
Ogólnie bardzo ładnie drogi Sharinie :)


2008-12-03 23:21:37 Biegły(10) sharin:

:D Strasznie się cieszę Suchy, że Ci się podobało i dziękuję, że znalazłeś czas aby zerknąć na moje wypociny. Mam nadzieję, że kolejne prace będą bardziej wciągające i bardziej przystępne, tzn. mniej w nich będzie naukowego języka. Przyznam się szczerze, że niniejsza praca powstała dość dawno temu i być może nie do końca do mnie dotarło, iż już nie muszę brzmieć naukowo ;)
Jeszcze raz dziękuję!
PS. Piosenka o Lwowie miała być w oryginale aby w jeszcze większym stopniu oddać ducha tamtych czasów ;)


Zobacz strony: 1


[Wstecz] [Strona główna]
.:Szukaj:.

.:Gildia:.

.:RPG:.



.:TOPLISTY:.
Wejdź i głosuj!
Korzystanie z serwisu GMF oznacza akceptacje Polityki Prywatności.
© 2003-2007 polinfor.pl Tworzenie stron - Michał Możejko
Zabrania się kopiowania jakiejkolwiek części strony bez zgody autorów lub administratora portalu! Kontatk: mmx83@wp.pl